Autor Wątek: Nanofiltracja - testy praktyczne.  (Przeczytany 593 razy)

Offline marcel_S

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 8
  • Pomógł 1
Nanofiltracja - testy praktyczne.
« dnia: Lipiec 12, 2018, 10:28:00 am »
Od założenia pierwszego filtra, upłynęły niemal cztery lata. Wypróbowałem w tym czasie  RO i filtr kapilarny w domu, oraz filtr sedymentacyjno-elekrostatyczny w ramach turystyki.
Kapilara niestety nie usuwa twardości, więc ostatni rok to walka z kamieniem w czajniku i osadem w herbacie :(. Tyle że uratowała tyłek, jak wodociągi były przez trzy dni zatrute bakteriami coli.

W tym miesiącu, kapilara przekroczyła resurs, trzeba było wymienić. Tym razem padło na nanofiltr. Co to takiego? Ano osmoza, tyle że mniej dokładna. Wielkość otworów w membranie jest po prostu większa. Lokuje ją to gdzieś pomiędzy ultrafiltracją a RO. W efekcie poziom oczyszczenia waha się od 70 do 99% zależnie od substancji. RO się w tańcu nie pierdzieli i redukuje wszystko o 99%.
Nanofiltr redukuje twardość, ale nie usuwa jej całkowicie. Różne źródła podają 60-80%. Z mniejszym poziomem oczyszczania, związany jest mniejszy odrzut wody. O ile przy typowej osmozie, wynosi on 1:3-1:5 to tutaj ma się wahać w okolicy 1:1.

Membrany nanofiltracyjne, pasują do obudów od membran osmotycznych. Filtrowanie wstępne, jest dokładnie takie samo, zbiornik buforowy, też jest potrzebny, natomiast nie trzeba mineralizatora na wyjście.
Wczoraj zmontowałem układ czterostopniowy, bazując na częściach ze starej osmozy.  Pracuje w konfiguracji: PP 10um-węgiel blok-PP 1um-nanomembrana-węgiel świeca. Tak po prawdzie, to drugi blok węglowy, wrzuciłem tylko dlatego, że został mi jeden z poprzednich wymian i nie miałem co z nim zrobić.

Użyłem membrany 150GPD i dobrałem restryktor. I tu uwaga. Sprzedawcy są bardzo oszczędni w słowach na temat ustawienia nanofiltracji. Albo nie wiedzą, albo nie chcą się dzielić, bo wiadomo wiedza kosztuje. Z tego co wyczytałem, to odrzut ma być na poziomie 1:1. Czyli: skoro membrana 150GPD, produkuje 0.39 litra na minutę, więc ogranicznik powinien być 400-420. Czyli taki jak do membrany 75GPL. Tak też dobrałem.
Montaż i płukanie jak w standardowym RO. Przy okazji, skoro już miałem rozkręcone, to odkaziłem cały zestaw. Dwa pierwsze napełnienia zbiornika poszły w ogródek.

Pierwszy pomiar wydajności - bez zaskoczenia wyszło 0,34 litra na minutę, czyli realnie membrana daje 130GPM.

Pomiar proporcji w najgorszym momencie, czyli przy prawie pełnym zbiorniku : 1,25litra do picia= 1,8litra odrzutu. Czyli proporcja jest 1:1,4. Podejrzewam że ostatnie pół/ćwierć litra ma większy odrzut, ale nie mam jak zmierzyć.


Pomiar twardości wody 28N przed, 2-5N po. Pomiar po jest taki sobie, bo zestaw do miareczkowania jest najbardziej wiarygodny w zakresie powyżej 5N. Przy okazji wyszło że wodociągi w Czeladzi się poprawiły. Rok temu, bywały i wyniki po 40N twardości ogólnej, czyli poza dopuszczeniem do spożycia. Widać że filtr cedzi mniej, bo po RO twardość wychodziła na zero.

Osad w herbacie nie zniknął do końca, ale przestał być uciążliwy. Wcześniej były to całe płaty unoszące się na powierzchni, teraz jest to cieniutka kreseczka na ściance.

Dziś rano wprowadziłem jeszcze jedną modyfikację. Pomiędzy zawór czterodrożny a bufor, wsadziłem reduktor który miałem zamontowany do kapilary. Ustawiłem go tak, żeby ciśnienie w zbiorniku było o 1bar niższe niż w instalacji wodnej. Dlaczego? Z dwóch powodów: po pierwsze, mniej się zmieści do zbiornika. Przez co woda w nim będzie częściej wymieniana. Druga rzecz, po tej modyfikacji poziom odrzutu przy górnym poziomie napełnienia zmienił się do 1:1,2. Zmniejszyła się histereza zadziałania i wygląda na to że wydajność membrany wyrównała się z przepływem restryktora. Dodatkowo, odcięcie na zaworze czterodrożnym zachodzi szybciej, skrócił się okres ciurkania wody.
 
BTW: do nanofiltra można by dawać mniejsze bufory. Przy membranie 150gpd, wystarczyłby spokojnie zbiornik z pojemnością użyteczną 2-3 litry.